Blog

Czy wasza kopia danych naprawdę działa?

Prawie każda firma, do której przyjeżdżamy, ma kopię danych. Prawie każda jest przekonana, że ta kopia działa. Sprawdzona jest jedna na pięć.

To nie jest wyrzut — to normalne. Kopia to rzecz, o której myśli się dokładnie raz: w dniu, w którym ktoś ją ustawił. Potem działa w tle i nikt do niej nie zagląda, dopóki nie jest za późno.

Trzy sytuacje, w których „mamy kopię” nie wystarczy

Dysk zewnętrzny leży przy komputerze. Kopia chroni przed awarią komputera. Nie chroni przed włamaniem, pożarem ani zalaniem — bo wtedy ginie razem z resztą.

Kopia robi się na ten sam komputer. Zdarza się częściej, niż myślicie. Gdy padnie dysk, znika oryginał i kopia naraz.

Kopia robi się codziennie, ale od pół roku z błędem. Program pokazuje czerwony komunikat na ekranie, którego nikt nie ogląda. Zorientujecie się w dniu, w którym będzie potrzebna.

Jak to sprawdzić bez informatyka

Zadajcie sobie jedno pytanie:

Gdyby dziś rano zniknął główny komputer w firmie — kto, na czym i w ile godzin odtworzy z kopii fakturę sprzed trzech miesięcy?

Jeśli nie potraficie odpowiedzieć w trzech zdaniach, kopia jest teoretyczna. Poproście kogoś o odtworzenie jednego, konkretnego pliku sprzed miesiąca. To zajmuje kwadrans i mówi wszystko.

Jak to powinno wyglądać

  • Kopia robi się sama, codziennie, bez niczyjego udziału.
  • Jedna kopia jest poza firmą — w innym budynku albo w internecie.
  • Ktoś dostaje wiadomość, gdy się nie uda. Nie komunikat na ekranie serwera — wiadomość.
  • Raz na kwartał ktoś naprawdę odtwarza jakiś plik, żeby sprawdzić, czy się da.

Cztery punkty. Żaden nie wymaga wielkich pieniędzy — wymagają tylko tego, żeby ktoś raz usiadł i to poukładał.

Masz z tym problem u siebie?

Zadzwoń — powiemy, czy da się to załatwić w pięć minut przez telefon.